San Salvador – Dusza Brazylii

Podobno miasto San Salvador ma brazylijską duszę, której w komercyjnym i kosmopolitycznym Rio próżno szukać. Mieszkamy w hotelu przy plaży Porto da Barra, na której w XVI w.  znalazł się Portugalczyk Tome de Souza i założył pierwszą stolicę kolonialnej Brazylii – Salvador.

Mamy wolne popołudnie, które w tym klimacie najlepiej przeznaczyć na relaks. Prawdziwą atrakcją jest kąpiel w Zatoce Wszystkich Świętych (Baia de Todos os Santos) - nazwa wiąże się z jej odkryciem właśnie w tym dniu. Woda jest bardzo ciepła. Na plaży tłok jak w Sopocie, w szczycie sezonu. Trudno znaleźć miejsce nawet na ręcznik. W końcu nie bez powodu San Salvador nazywany jest „brazylijską stolicą szczęśliwości”.
Miejscowi chętnie się bawią i wykorzystują każdą sposobność, żeby miło spędzić czas. Z pobliskiej, prowizorycznej sceny dolatują dźwięki muzyki latino. Króluje oczywiście salsa. Zmieniają się zespoły i wykonawcy, a na plaży, mimo że już zapadł zmrok, ciągle mnóstwo ludzi. Jest dopiero wczesny wieczór, zabawa się rozkręca, a tu niespodziewanie muzycy się zwijają i po imprezie! O co tu chodzi? Chyba jakieś zarządzenie władz, spowodowane względami bezpieczeństwa. Plaża pustoszeje.
Idziemy na spacer. Dochodzimy do fortu Porto da Barra groźnie szczerzącego swoje obronne mury na tle zatoki. Liczne knajpki, tawerny i bary usytuowane przy promenadzie, zachęcają do wejścia ogromnymi reklamami z menu. Próbują też nas złowić naganiacze. W końcu kotwiczymy w jednym z lokali. Wyborne „frutti di mare”, miła atmosfera, spontaniczni ludzie i muzyka, szybko wprowadzają nas w błogi nastrój. Oby tak dalej!

PELOURINHO

Pelourinho to historyczne centrum Salvadoru, pełne zabytków pochodzących z czasów kolonialnych. Większość z nich pochodzi z XVII – XIX w. i od 1985 r. znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. W 1502 r. pojawili się tu pierwsi Europejczycy. Zaczął się podbój i chrystianizacja obecnej Brazylii. W 1549 r. wspomniany już Tome de Souza założył miasto, które szybko stało się głównym portem regionu jak również centrum produkcji i handlu cukrem. Najbardziej jednak zasłynęło z innej, niezbyt chwalebnej przyczyny.
Przez cały okres kolonialny San Salvador był największym ośrodkiem handlu niewolnikami w całej Ameryce Łacińskiej. Skutki tego widać po dzień dzisiejszy. Ponad 80 procent populacji miasta to tzw. Afro-Brazylijczycy, potomkowie dawnych niewolników, Mulaci i Murzyni o najróżniejszych odcieniach barwy skóry.
Pelourinho znaczy pręgierz - miejsce kaźni dla winowajców, w tym przypadku głównie niewolników. Pręgierz stał w centralnej części miasta (kilkakrotnie zmieniał swoją lokalizację) i był swoistą demonstracją siły kolonialnej władzy, jak też rozrywką dla mieszkańców oglądających swoich pobratymców zakutych w dyby, chłostanych czy też w skrajnych przypadkach - wieszanych.
Pelourinho odcisnęło tak silne piętno na życiu San Salvador, że z czasem nazwę tę przyjęła cała dzielnica, obecne Stare Miasto.
Od zniesienia niewolnictwa w 1835 r. Pelo (tak na Pelourinho mówią miejscowi) powoli stawało się centrum kulturalnym przyciągającym malarzy, muzyków, tancerzy capoeira, aktorów.
Po renowacji miasta od lat dziewięćdziesiątych dużą falą napływają turyści. Powstało mnóstwo restauracji, pubów, klubów, sklepów, straganów, galerii. Jest to miejsce zawsze pełne ludzi, a wieczorem kuszące atrakcjami muzyczno-tanecznymi. Pelo to brazylijska Ibiza, gdzie zabawy odbywają się wszędzie i trwają do białego rana.
Przy placu Tome de Souza znajduje się pałac Rio Branco, bogato zdobiony rzeźbami, z kopułą przypominającą waszyngtoński Kapitol. W czasach kolonialnych pałac ten był siedzibą gubernatorów. Przechodzimy na następny plac o nazwie Terreiro de Jezus z katedrą i kościołami. Nieopodal stoi klasztor Świętego Franciszka. Ten największy chyba obiekt sakralny w Pelo zbudowany był w początkach XVIII w. przez kupców, którzy wzbogacili się na handlu cukrem. Na same złocenia wnętrz zużyto ponad 100 kg złota. W środku faktycznie od tego złota aż kapie. Kościół w stylu hiszpańskiego baroku, z efektowną fasadą, zamyka ulicę z kolorowymi, kolonialnymi kamieniczkami po obu stronach. Uroku temu miejscu dodają jeszcze baiany – spacerujące po ulicy kobiety przebrane w stroje z epoki kolonialnej. Szerokie, białe lub kolorowe, bufiaste, wielowarstwowe spódnice i koronkowe bluzki z licznymi ozdobami tworzą bardzo efektowną całość. Nic dziwnego, że każdy chce z baianą zrobić sobie zdjęcie. Dziewczyny, niektóre bardzo ładne, chętnie pozują, ale trzeba uiścić drobną opłatę. Chętnych, mimo to, nie brakuje.
Najładniejsze miejsce w Pelo to Largo de Pelourinho. Z placyku wychodzi szeroka ulica, która idąc w dół zwęża się. Kamieniczki i na ich tle wieże kościołów tworzą bardzo malarską scenerię. Placyk był ostatnim miejscem, gdzie stał słynny pręgierz. Najbardziej znanym zabytkiem w tym miejscu jest Igreja de Nossa Senhora do Rosario dos Pretos, kościół wybudowany przez niewolników dla niewolników. Był to jedyny kościół, w którym niewolnicy mogli się modlić. Wiele figur świętych ma tutaj czarny kolor skóry, a podczas mszy zamiast organów grają bębny.

Wieczorem na placach zbierają się grupy młodzieży, żeby pomuzykować, pośpiewać i potańczyć. Bary i restauracje są pełne.
Turystów zatrzęsienie. Wokół atmosfera karnawałowa tak, że po wypiciu kilku caipirinha byliśmy nawet gotowi zatańczyć forro - lokalny taniec. Najlepszym dla turystów dniem tygodnia jest wtorek zwany bencao - błogosławiony. Odbywa się wtedy najwięcej imprez łącznie z pokazami afros blocos - grup bębniarzy maszerujących ulicami.
Caipirinha to narodowy drink Brazylii robiony na bazie cachaca, limonki, brązowego cukru i lodu. Smakuje wybornie. Ta twarz Brazylii bardzo nam przypadła do gustu. Cachaca (znana też jako aguardiente) to alkohol uzyskiwany ze sfermentowanej trzciny cukrowej, podobnie jak rum, ale jest bardziej cierpka i ma lekki posmak owocowy.

CAPOEIRA

Jednym z istotnych elementów tradycyjnej, kolonialnej Brazylii jest capoeira, wywodząca się z tradycji afrykańskiej i brazylijskiej sztuka walki o akrobatycznym stylu, skupiająca się na kopnięciach. Istotą capoeiry są elementy tańca wpływające na płynność i nieprzewidywalność ataków. Całkowicie ją to odróżnia od taekwondo czy też kickboxingu - brutalnych sportów walki, podczas gdy capoeira jest raczej tańcem o dużych walorach estetycznych. Została stworzona w XVIII w. przez niewolników, a za miejsce jej powstania uznaje się San Salvador.
W czasach kolonialnych walki między niewolnikami były zabronione, stąd capoeira jako taniec była dla nich sposobem manifestowania odrębności kulturowej, a także rozrywką i zabawą pozwalającą zapomnieć o codziennej niedoli. Wywodzi się z rytualnych tańców afrykańskich, łącząc w sobie ich rytmy i charakterystyczne pozycje, ale przejęła też wiele cech Indian południowoamerykańskich.
Z capoeirą nieodłącznie wiąże się rytuał roda (czyt. hoda), co oznacza krąg. Uczestnicy stają w kręgu, a wraz z nimi bateria - orkiestra, która nadaje rytm zawodom. Zawodnicy parami wchodzą do kręgu, aby tam prowadzić symulowaną walkę – jogo lub jej bardziej agresywną postać – jogo duro. Pozostali rytmicznie klaszczą i śpiewają. Podstawą brzmienia baterii jest berimbau, prymitywny, jednostrunowy instrument muzyczny z grzechotką. Oprócz tego występują atabaque (bęben), pandeiro (rodzaj tamburynu), agogo, reco-reco, pan de chuva – instrumenty perkusyjne bez europejskiego odpowiednika. Berimbau jest tak popularne, że stało się symbolem San Salvador.
Najważniejszy ruch to ginga (czyt. żinga). To on nadaje tej sztuce charakter tańca. Zawodnik w dużym rozkroku wykonuje płynne i dynamiczne ruchy. Ginga jest bazą do wykonywania ataków i uników. Decyduje o skuteczności i estetyce walki.

Ten opis dotyczy capoeiry tradycyjnej. Współczesność przyniosła spore zmiany w tej sztuce. Powstały nowe style. Capoeira stała się bardzo popularna na świecie i tak jak pizza wymknęła się spod kontroli jej twórców. W wielu krajach, w tym i w Polsce, powstały kluby zrzeszające miłośników tej trudnej sztuki. Ta światowa popularność wywołała też boom na capoeirę w samym San Salwador. Dziesiątki szkół zachęcają turystów do wejścia w ich progi. Różni guru i mistrzowie osiągają sławę równą gwiazdom filmowym. Capoeiristas można spotkać wszędzie. Grupki młodych ludzi snują się po mieście organizując pokazy lub po prostu pozując do zdjęć.

WIERZENIA

Chociaż Salvador stara się być prężnym, nowoczesnym miastem, jego kolonialna przeszłość ciągle jest widoczna w wielu aspektach życia. Mówi się nawet, że jest to afrykańskie miasto w Brazylii. Przykładem może być religia. Salvador jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę kościołów (żartobliwie jeden kościół przypada tu na każdy dzień roku).
Katolicyzm ma pozycję absolutnie dominującą. Bardzo często jednak katolicy praktykują jednocześnie condomble lub spirytyzm. Jest to właśnie spuścizna czasów kolonialnych związana z oporem niewolników przed przymusowym nawracaniem na wiarę katolicką. Religia zakazana przez Kościół, praktykowana przez stulecia w ukryciu, przeżywa dzisiaj gwałtowny rozwój zyskując wyznawców we wszystkich warstwach społecznych. Wywodzi się z zachodnioafrykańskich (Yoruba) religii animistycznych i polega na czczeniu wielu duchów przypisanych do żywiołów jak morze, ogień, deszcz, burza, wiatr. Kapłani pełnią rolę medium pośredniczącego między duchami i ludźmi. Duchy często występują pod postacią katolickich świętych.
Fenomenem społecznym są olodum - grupy czarnych mieszkańców tworzących komuny kulturalne. Celem olodum jest wciągnięcie ich (głównie tych młodych) w różne przedsięwzięcia muzyczne, teatralne lub taneczne. Ma to zapobiegać marginalizacji ich życia, rozwijać umiejętności i dawać poczucie dumy z faktu bycia Afro-Brazylijczykiem. Olodum są bardzo kreatywne i wnoszą sporo nowego do miejscowej kultury muzycznej.
San Salvador jest intrygujący. Kolonialna architektura, afrykańska kultura, pogmatwana religia, dziwne obrzędy i zwyczaje, kolorowi mieszkańcy tworzą bardzo oryginalną mieszankę. Poza tym, wszystko, co charakterystyczne dla tego miejsca zaczyna się na literę „c”: capoeira, condomble, cachaca, caipirinha, catolico i carnaval.

AKTUALNOŚCI

WYPRAWA DLA PRZYJACIÓŁ BIURA - WYSPY SOŁOWIECKIE

13.06.2017 ZOBACZ

WYPRAWA SUDAN, ERYTREA - TYLKO DLA PRZYJACIÓŁ BIURA

13.06.2017 ZOBACZ

KILIMANDŻARO PO RAZ KOLEJNY ZDOBYTE!

25.01.2017 ZOBACZ

Prestige Tours z nagrodą Małopolski Dąb!

22.12.2016 Jest nam miło poinformować, że zostaliśmy wyróżnieni przez Związek... ZOBACZ

KILIMANDŻARO ZDOBYTE !!!

07.11.2016 ZOBACZ

NOWA GWARANCJA UBEZPIECZENIOWA NA 2016/2017 ROK

07.11.2016 ZOBACZ

Róża Kolumba za najlepszy katalog premium "Najciekawsze Miejsca Świata 2016/17"

29.04.2016 ZOBACZ

WYRÓŻNIENIE "ODYS 2015"

12.01.2016 Jest nam miło poinformować, że zostaliśmy wyróżnieni przez Krakowską... ZOBACZ

PRESTIGE TOURS TOUROPERATOREM ROKU 2015

28.10.2015

Jest nam niezmiernie miło poinformować Państwa, iż nasze biuro... ZOBACZ